Home / Ekstraklasa / Pierwiastek z ‚Kolejorza’
Pierwiastek z ‚Kolejorza’
Kędziora Tomasz – Lech Poznań, fot. Aleksandra Sieczka

Pierwiastek z ‚Kolejorza’

Lech Poznań, po tych słowach serca tysięcy kibiców zaczynają bić mocniej. Mimo tego, że początek sezonu w wykonaniu lechitów jest bardzo słaby, niemal tragiczny. To jednak kibice nadal wierzą w sukces. Ale co zrobić, żeby ten sukces osiągnąć?

Środowy mecz z Ruchem Chorzów, pokazał, że piłkarzom naprawdę zależy na grze. Jeszcze nigdy w tym sezonie nie byli tak zaangażowani – biegali, walczyli, starali się. Wielu przed meczem obawiało się, jak poradzi sobie pomoc, bez kapitalnego Łukasza Trałki, a mimo to, wszystko wyglądało naprawdę dobrze. Oczywiste jest, że Ruch jest chyba najmniej miarodajnym przykładem, a samo to, że ‚Kolejorz’ zwyciężył, po bramce samobójczej, mówi bardzo dużo o grze napastnika. Przeanalizujmy jednak czynniki, które doprowadziły Lecha do 16. miejsca w tabeli.

Rozłożony skład

Pomijając plagę kontuzji, które trapiły zawodników poznańskiej drużyny od pierwszej kolejki, to w oczy rzuca się jeszcze jedna rzecz, mianowicie, ustawienie zespołu. Podopieczni Skorży, praktycznie za każdym razem, wybiegają na murawę w tej samej formacji, 4-2-3-1 (tzw.diament). Ustawienie to, jest zmodyfikowanym ustawieniem 4-4-2, czyli ustawieniem defensywnym. W diamencie, środkowi pomocnicy mają dwa zadania – jeden z nich wspiera napastnika i podłącza się do akcji ofensywnych – tę rolą pełni Karol Linetty i spisuje się w niej bardzo dobrze, drugi pomocnik, ogranicza się czynności destrukcyjnych, musi po prostu rozbijać ataki przeciwnika i tutaj Łukasz Trałka nie ma sobie równych. Tuż przed wymienioną dwójką gra zazwyczaj trio: Formella – Hamalainen – Pawłowski. Forma tych trzech zawodników jest kluczem do szczęścia Lecha, wszak poznaniacy od zawsze słynęli z gry skrzydłami. W tym sezonie jest nieco inaczej, Formella zawodził, jednak musiał grać, gdyż kontuzjowany był Lovrencsics, sam Węgier też nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji, w pełni sprawy robi dużą różnicę na prawej stronie. Szymon Pawłowski, jest…Szymonem Pawłowskim, zawsze pełny energii, nigdy się nie oszczędza, walczy o każdą piłkę, jest przy tym niestety też odrobinę samolubny… czasami zapomina, że gra dla zespołu i sam nic nie osiągnie – choćby wyszedł z siebie. Kaspera Hamalainena, zostawiłem na koniec. Mimo, że nie powiedział tego otwarcie, to pozycja Lecha w tabeli oraz gra w Lidze Europy przyczynia się do tego, że Fin jest już myślami w grudniu i podpisuje kontrakt z nowym klubem. Nie umniejszam jego roli w drużynie, lecz widać po nim, że przestał się starać.

Napastnicy do odstrzału

Przyszła kolej na napastników! A dokładnie na zawodników grających w ataku (nie można ich za bardzo nazwać napastnikami). Dawid Kownacki, młody talent w którym wielu upatruje następców Roberta Lewandowskiego. Owszem, umiejętności i pewności siebie nie można mu odmówić, lecz jego psychika jeszcze nie dorosła do tak ważnej roli. Ten młody chłopak coraz częściej występuje w wyjściowej jedenastce, jednak widać, że nie jest z siebie zadowolony, nie strzela dużo bramek, a marnuje wyborne okazje. Można się tu zastanawiać czy jest to może wina kontuzji które odniósł. Jedno jest pewne, Dawid musi uspokoić głowę. Wiadomo, że jeżeli chce się coś bardzo zrobić, to nigdy się nie uda. „Kolejorz” dysponuje jeszcze dwoma zawodnikami grającymi na tej pozycji – Denisem Thomallą i Marcinem Robakiem. Drugi ma kontuję, a pierwszy, no cóż… również nie jest w najwyższej formie. Problem niemocy strzeleckiej nie leży jednak w wyszkoleniu, a w czymś zupełnie innym. Moim zdaniem, zarówno Kownacki jak i Thomalla, są za „słabi” i nie chodzi tutaj o ich grę. Napastnik mający za plecami trójkę pomocników, powinien otrzymywać długie podania z głębi pola. Załóżmy, że Thomalla dostaje takie podanie, co zrobi z piłką? Nie ma najmniejszych szans jej utrzymać. Gdyby mu się to udało, pomocnicy dobiegając do niego, mogli by wspomóc atak. Dobry przykładem takiego zawodnika była Zaur Sadajew. Potrafił się on zastawić z piłką i zaczekać na kolegów.

Obrona po przejściach

Obrona Lecha jest zupełnie odrębną kwestią. Zazwyczaj mecz zaczynała w ustawieniu: Kędziora – Arajuuri – Kamiński – Douglas. Klasy Tomka Kędziory nie będę nawet podważał, mimo wieku naprawdę solidny grajek, popełnia błędy, ale kto tego nie robi? Arajuuri również wraca po kontuzji i jak na razie, jest dość słaby, niewidoczny przy rzutach rożnych czy wolnych dla Lecha, pamiętamy, że kilka razy jego gole dawały lechitom zwycięstwo. Kamiński w ostatnim spotkaniu mnie zaskoczył. Wychodził bardzo wysoko, czasem dublował pozycję lewego pomocnika. Jest to ciekawe rozwiązanie i z pewnością dobra opcja, aby zaskoczyć przeciwnika. Można się oczywiście przyczepić do jednej, bardzo ważnej rzeczy. W przypadku Marcina jest nią niedokładność, psuje dość często podania. Myślę jednak, że gdy skupi się na tym aspekcie, jest w stanie to poprawić. Na deser pozostawiłem sobie naprawdę ciekawą postać – Barry Douglas. Jego rzuty wolne przyprawiają bramkarzy o zawał serca. Dobrze podłącza się do akcji ofensywnych, jednak potem ujawnia się jego problem. Nie wraca do obrony, zostaje gdzieś na połowie przeciwnika, a Kamiński musi pilnować dwóch pozycji (może stąd bierze się jego niedokładność?). Obsada bramki jest niezmienna. W meczach ligowych występuje Jasmin Burić, a w pucharze Polski – Maciej Gostomski. Bramkarze Ci są do siebie bardzo podobni, obaj spisują się dobrze, a gdyby Gostomski poprawił pewne elementy gry, mógłby wygryźć z pierwszego składu Bośniaka.

Bohaterscy” rezerwowi

Największą niespodzianką meczu z Ruchem jest Abdul Aziz Tetteh. Zagrał na pozycji środkowego pomocnika bardzo dobre spotkanie, chyba pierwsze tak udane w barwach Lecha. Miał kilka odbiorów, przejęć, wygrywał walki o górne piłki, naprawdę dał Lechowi dużo dobrego. Kolejnym jest Tamas Kadar. Wyśmiewany obrońca Lecha, z meczu na mecz gra coraz lepiej, podłącza się do akcji ofensywnych i (co ważne w kontekście kolejnego zawodnika, wraca!). Może się naprawdę rozkręcić z biegiem sezonu. Został jeszcze jeden piłkarz, który zasłużył na uznanie – Kebba Ceesay. W zasadzie to mógł wczoraj wystąpić jako skrzydłowy i nikt by nie miał o to pretensji, ale z racji, że był nominalnym obrońcą, kilka uwag się znajdzie, a szczególnie jedna. W ofensywie wyczyniał naprawdę cuda, już zapomniałem, że on tak potrafi! Ale na Boga…nie wracał się. Zapominał zupełnie, że jego miejsce jest przed bramką Gostomskiego. Mimo to, zagrał naprawdę dobre spotkanie.

Podsumowując, wadami Lecha jest to, że nie ma silnego napastnika i posiada zbyt ambitnych obrońców. Czy rezerwowi wniosą powiew świeżości do drużyny i zagoszczą w niej na dobre? Z pewnością ich konkurenci zobaczą, że muszą się bardziej starać o miejsce w składzie, a taka konkurencja działa na zespół bardzo dobrze.

 

About Michał Bednarek

Zostaw komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*


+ sześć = 13

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Scroll To Top