Smuda: Boruc bardzo przybliżył się do reprezentacji |
| 25.07.2010 |
| Aktualności » Polecamy |

Perquis zagra dla Polski - zapowiada Franciszek Smuda.
W wywiadzie udzielonym Przeglądowi Sportowemu na chwilę przed ogłoszeniem powołań, selekcjoner Franciszek Smuda zapowiedział powołanie Artura Boruca na wrześniowe zgrupowanie kadry.
Przegląd Sportowy: Artura Boruca pan powoła?
Franciszek Smuda: Teraz jeszcze nie, ale chcę go mieć na zgrupowaniu we wrześniu, kiedy będziemy grać z Ukrainą i Australią. Przejściem do Fiorentiny bardo przybliżył się do reprezentacji. Jeżeli będzie tam podstawowym bramkarzem, oczywiście to docenię.
- Tym bardziej że wciąż nie zanosi się, by Kuszczak i Fabiański nowym sezonie regularnie grali swoich klubach.
- Oni doskonale znają moją filozofię. Nie chodzi o zasadę dla samej zasady. Bramkarz po prostu musi na okrągło grać, by utrzymywać optymalną formę. Na tym punkcie jestem bardzo wyczulony. Ze sportowego punktu widzenia na pewno lepiej grać w trochę słabszym klubie niż grzać ławę w Manchesterze czy Asenalu. W każdej chwili może przyjść moment, że odwołam się do tej zasady.
- Co z zawodnikami, którzy w przyszłości mogliby grać dla Polski? Boenisch, Kościelny, Perquis.
- Z Boenischem wiadomo jak jest, czekam na jego decyzję, bo wszystko inne zostało zrobione i powiedziane. Z Kościelnym spotkam się W Polsce. 7 sierpnia przy okazji meczu Legii z Arsenalem Londyn, jesteśmy już umówieni. Perquis zagra dla Polski.
- Skąd ta pewność?
- Mam taką informację od Ludo Obraniaka, który z nim rozmawiał. 7 sierpnia na pierwszy mecz nowego sezonu z udziałem Sochaux jadą Jacek Zieliński i Hubert Małowiejski. Mam nadzieję, że rozwieją ostatnie wątpliwości. Oczywiście sam też się wybiorę do Perquisa, ale później, bo teraz na głowie będę miał start polskiej ligi, no i to spotkanie z Kościelnym. W ogóle jasno ustaliliśmy z prezesem Grzegorzem Lato, że jeszcze uważniej będziemy szukać za granicą piłkarzy, którzy mogliby grac dla biało-czerwonych. Ale żadne farbowane lisy mnie nie interesują, tylko same chłopaki z polskimi korzeniami.
- Do Dortmundu też się pan wybiera?
- Jasne, że tak. Mam tam przecież trzech kadrowiczów. I wiecie o czym marzę? Żeby Obraniaka sprzedali do Auxerre, to w tym klubie też mielibyśmy tercet. Następną trójkę wziąłbym z Lecha i na tej bazie miałbym szkielet reprezentacji Polski. A potem doszliby jeszcze Boenisch, Kościelny, Perquis. Byłaby drużynka, co?
- Mówił pan, że do końca roku chce wybrać grupę 30 piłkarzy. Plan się nie zmienił?
- Dlaczego miałby się zmienić? To musi być wyjątkowa selekcja. Pewnie że EURO 2012 w tej chwili jest najważniejsze, ale trzeba wybiegać dalej w przyszłość. Gdybym tak nie myślał, to wziąłbym drużynę, na której bazował Leo Beenhakker i do tego EURO jakoś bym dojechał. Tylko że potem, to by naprawdę była spalona ziemia. Już teraz trzeba wyszukiwać młodych i mieć cierpliwość do błędów, nawet jeżeli przegrywają 0:6.
źródło: Przegląd Sportowy
| 22.05.2012 | Bogdan Magnowski prezesem Lechii |
| 22.05.2012 | Pierwszy sprawdzian do przodu |
| 21.05.2012 | Górnik się odwołuje |
| 21.05.2012 | Zagłębie zagra z AS Roma |
| 18.05.2012 | Pazdan piłkarzem Jagiellonii |
| 18.05.2012 | Grzyb odchodzi z Ruchu |
| 17.05.2012 | Korona w finansowych tarapatach |
| 17.05.2012 | Piłkarze Śląska zdyskwalifikowani |



