T-Mobille Ekstraklasa - Transfery - zima 2011/2012
1. Liga - Transfery - zima 2011/2012
90 minut
TABELE
T-Mobile Ekstraklasa
 1. Śląsk 37
 2. Legia 33
 3. Polonia 31
 4. Ruch 29
 5. Lech 28
 6. Wisła 27
 7. Widzew 25
 8. Korona 25
 9. Podbeskidzie 23
 10. Jagiellonia 22
 11. Górnik 20
 12. Lechia 17
 13. Bełchatów 16
 14. ŁKS 15
 15. Cracovia 14
 16. Zagłębie 13

Więcej »  

1. Liga
 1. Pogoń 38
 2. Zawisza 37
 3. Nieciecza 34
 4. Piast 35
 5. Kolejarz 33
 6. Flota 31
 7. Bogdanka 30
 8. Arka 29
 9. Ruch 26
10. Warta 25
11. Sandecja 24
12. Katowice 23
13. Olimpia G. 23
14. Wisła 21
15. Dolcan 21
16. Polkowice 20
17. Polonia 16
18. Olimpia E. 13

Więcej »  



Bajor: Wiosenne Zagłębie to mój autorski projekt

06.04.2010
Aktualności » Polecamy

Marek Bajor

Trener Smuda w największym stopniu ukształtował mnie jako szkoleniowca - mówi Marek Bajor

Marek Bajor w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Piłka Nożna" opowiada o początkach swojej pracy na stanowisku samodzielnego szkoleniowca Zagłębia Lubin.

 

- Nie miał pan obaw, czy jako nowicjusz zdoła popchnąć ten wózek samodzielnie, czy raczej - jak sugerują złośliwi - nie odciął się pan od pępowiny łączącej byłego asystenta z obecnym selekcjonerem Franciszkiem Smudą?

- Uważam wszelkie tego typu docinki za krzywdzące. Owszem, trener Smuda w największym stopniu ukształtował mnie jako szkoleniowca, pracowałem przecież u jego boku niemal cztery lata ale wcześniej długo grałem w piłkę, a potem byłem jeszcze asystentem Jurka Szatałowa i Krzysztofa Chrobaka. Wiosenne Zagłębie to mój autorski projekt, to ja planuję i prowadzę zajęcia, to ja wystawiam skład i dopracowuję taktyczne detale.

- A nie miał pan w ogóle obaw, że sobie nie poradzi?

- Pewnie, że miałem. Ba, gdy otrzymałem propozycję samodzielnego poprowadzenia Zagłębia, nabawiłem się bólu głowy. Tym bardziej, że nie mam wymaganej licencji i nie wiadomo było, czy dostanę warunkową. Po długich nocnych rozmowach z żoną doszedłem jednak do wniosku, że mimo iż od zawieszenia przeze mnie butów na kołku minęło zaledwie sześć lat, powinienem złapać byka za rogi. Bo druga szansa może pojawić się dopiero za 10 lat albo ... wcale. Klubów w Ekstraklasie jest zaledwie 16, a trenerów chętnych do pracy na tym poziomie - co najmniej trzykrotnie więcej. Owszem, nie posiadam dokumentu UEFA Pro, ale jestem trenerem I klasy i mam papiery UEFA A. A przy okazji sporo doświadczenia i mnóstwo notatek z kariery piłkarskiej.

- To chyba przyjemne, że będąc tak nieopierzonym trenerem, zagrał pan na nosie wszystkim dyplomowanym szkoleniowcom?

- W ogóle nie patrzę na innych, a już zupełnie nie miałem zamiaru udowadniać starszym kolegom po fachu, że są nieudacznikami. Bo ja naprawdę mam w sobie wiele pokory, wiem, iż dopiero uczę się zawodu. Przede mną jeszcze staże zagraniczne, które zakłada proces licencyjny, choć gdybym miał pożartować, stwierdziłbym, że terminowałem przez prawie cztery lata u boku szkoleniowca z innego kraju, bo Smuda nie jest przecież produktem szkoły polskiej. Kiedy jednak stanąłem przed radą nadzorczą Zagłębia i zostałem zapytany, ile punktów wystarczy do utrzymania, nie zapomniałem języka w gębie, tylko odparłem, że jestem zbyt poważnym facetem, żeby bawić się w takie wyliczanki. Zapowiedziałem jedynie, że Zagłębie będzie grało na tyle dobrze, iż na pewno wymaganą pulę uzbiera.

- Smuda nie miał pretensji, że foruje pan Micanskiego, za którym, mówiąc oględnie, on nie przepadał?

- Chwileczkę, napastnik jest tak dobry jak jego strzelecki dorobek. A u mnie Ilian niczego nie dostał za darmo. Gdy nie byłem zadowolony z jego postawy w pierwszym wiosennym meczu, w drugim w Chorzowie usiadł na ławie. I dopiero wchodząc z rezerwy, strzelił dwa gole i jakby się odblokował. Teraz ma inne nastawienie do pracy, dał się przekonać, że nie jest mistrzem świata, że ma jeszcze sporo mankamentów do wyeliminowania. I zostaje nawet po treningach, sumiennie pracuje nad poprawą wszystkich gorszych elementów.

- Niby jest pan taki zapatrzony w swego mentora, a mimo wszystko zupełnie inaczej zachowuje się na ławce podczas meczów, o wiele spokojniej.

- I znaleźli się już tacy, którzy mocno mnie za to skrytykowali. Tymczasem ja nawet jako piłkarz nie byłem impulsywny, a już na pewno nie tak jak trener Smuda. Nie jestem typem tuptusia, żeby skakać wokół ławki, gestykulować i od razu wyrzucać z siebie wszystkie emocje. Mam inne sposoby na odreagowanie emocji i całkiem dobrze daję sobie z tym radę. A już na pewno sodówka mi nie grozi, martwię się nawet, że dziennikarze mogą mnie zagłaskać. Ludzie, przecież jeszcze niczego nie dokonałem, nie zdążyłem nawet utrzymać Zagłębia, bo jeszcze kilka oczek brakuje. Dajcie więc spokojnie popracować.

źródło: Piłka Nożna

Czytaj także
03.02.2012Lech gromi w Marbella Cup
03.02.2012Mecz o Superpuchar pod znakiem zapytania
03.02.2012Bramkarz Lechii w Udinese
01.02.2012Polonia zainteresowana Boenischem
01.02.2012Marciniak sędzią meczu międzynarodowego
01.02.2012ŁKS z nowym trenerem i piłkarzem
31.01.2012Transfer Borysiuka sfinalizowany
31.01.2012Tarasiewicz odchodzi z ŁKS
 Więcej aktualności »